Newsletter

Zamów newsletter, dostaniesz 20 zł na zakupy, a dodatkowo aktualne informacje o nowych e-bookach, promocjach i rabatach
Wpisz! Twój e-mail:

Wyniki konkursu

Data publikacji: 03-11-2009
Bardzo dziękujemy wszystkim uczestnikom konkursu "Wygraj czytnik i 400 książek". Wybór tej najlepszej recenzji z pośród wielu bardzo wartościowych i ciekawych nie był łatwy. Mając na uwadze wartość nagrody, oraz fakt, że zwycięzca będzie jednym z pierwszych posiadaczy e-papieru w Polsce staraliśmy się bardzo dokładnie przeanalizować najciekawsze propozycje. Ostatecznie nasz wybór padł na recenzję Pani Joanny Kolet napisanej do książki „Władca Pustyni”. Naszym zdaniem ta recenzja zasługuje na zwycięstwo głównie poprzez swoją formę, obiektywizm, oraz znajomość tematu, którym mogła się pochwalić jej autorka. Pomimo zakończenia konkursu zachęcamy wszystkich do dzielenia się swoimi opiniami o przeczytanych książkach, które z pewnością przydadzą się innym użytkownikom Bezkartek.pl


Oto treść nagrodzonej recenzji:


„Przepis na współczesny bajkowy romans: Ona - ładna/brzydka/przeciętna [niepotrzebne skreślić], sierota/półsierota [niepotrzebne skreślić], średnio zamożna/biedna [niepotrzebne skreślić], dziewica [zapisać na czerwono i podkreślić wężykiem] On - przystojny [podkreślić dwa razy], bogaty [najlepiej prezes konsorcjum lub władca małego arabskiego kraju], ukrywający straszny sekret: śmierć narzeczonej/żony/całej rodziny/fatalny wypadek [niepotrzebne skreślić] Rozwój akcji: przypadkowe spotkanie - związek - ta druga = rozpad związku - moment kulminacyjny [ona/on/oni w niebezpieczeństwie lub ona odchodzi] - happy end Wymieszać, dodać kilka krajobrazów i gotowe. Romans jak się patrzy. Tak wydaje się wyglądać każda książka Diany Palmer, ale ja tę autorkę lubię i tak. Mimo wszystko. A "Władca pustyni", choć nie można tej książki zaliczyć do dzieł wybitnych, jest jedną z pozycji, do których zdarza mi się wrócić. Dlaczego? Bo o Dianie Palmer można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że zaskakuje. Większość czytelników uzna to za grzech śmiertelny każdego pisarza, jednak dla mnie to ten element stanowi o popularności Amerykanki i jej romansów. Ale ja nie o tym miałam pisać, a o książce pani P. I tak we "Władcy pustyni" poznajemy dziwną parę - osieroconą i niezbyt piękną Gretchen, dziewczynę z Teksasu, która na innej półkuli znalazła się przypadkiem oraz bardzo seksownego i tajemniczego szejka Philippe'a, władcę Qawi [trzymamy się przepisu]. Mężczyzna ma ze sobą problem - kiedyś zdarzyło mu się stanąć na minie i , od tego czasu Phillipe jest impotentem, a przynajmniej był do chwili, kiedy poznał niewinną niczym anioł Gretchen [dziewczyna nie ma ŻADNEGO pojęcia o seksie]. Panna Brannon, co zaskakujące (choć nie dla czytelniczek pani P.) szybko stawia szejka na nogi, co nie udało się wcześniej o wiele bardziej doświadczonym paniom. Dziwne? A to dopiero sam początek, bo w kolejnych rozdziałach pani P. serwuje nam zabawnie absurdalną ilość wydarzeń, które doprowadzają do ślubu, porwania, strzelaniny, bombardowania, rozstania, rozwodu, zamachu i kolejnego zejścia bohaterów. I uwierzcie to wszystko ma sens... nawet. W rzeczywistości natłok i tempo zdarzeń to chyba największy plus tej książki - nie licząc niemal czarodziejskiej mocy Gretchen i świetnej postaci ojca szejka [ten bohater wyszedł Palmer jak chyba żaden w jej książkach]. Co trzeba przyznać, romanse Diany Palmer są jak scenariusze komedii romantycznych - sztampowe do bólu. Jednak mimo wszystko te historie mają coś w sobie, szczególnie wtedy, gdy bohaterka zaczyna być kobietą i porzuca dziewicze szatki. Tak jest właśnie we "Władcy pustyni", książce opowiadającą dużym dziewczynkom bajkę o Kopciuszku. I mimo, że nie wierzę już w bajki o książętach, to po te w wydaniu pani P. sięgam czasami. Bo czasami dobra sztampa nie jest zła, szczególnie, gdy nie chce się myśleć, a jedynie odpocząć"

Powiadom znajomego

Komentarze

Dodaj komentarz
avatar
Mirek,
18-11-2009
a moje recenzje ?przecież były tak ciekawe.... :-)

Tematy forum

Nowy temat